Foto Roztocze
Tradycyjny coroczny biwak tańwiański w sierpniu - na zdjęciu po prawej kamrat Piotr, a po lewej klepiący te słowa Tomasz. To chyba rekordowo niski stan wody jaki widzieliśmy nad Tanwi, a jeździmy tam od roku 1989. Tu gdzie stoimy mniej więcej co piąty kajak zatrzymywał się na mieliźnie.
Aby rozbić się w fajnym miejscu, a na dodatek aby samochód był niedaleko (co znaczy, że nie bedziemy daleko nieśli dobytku), trzeba zabrać ze sobą porządną szuflę do kopania piachu i największego kalibru sekator do wycięcia wierzbowych gąszczy. Dopiero wtedy zdołamy ustawić namioty i wygospodarować płaski obszar do siedzenia przy ognisku. Ale nie łudźmy się, że zrobimy to raz i na następny rok bedziemy mieli gotowe. Po wysokich stanach wody wszystko to powróci do stanu sprzed naszych działań porządkowych, wierzba też odbije i za rok czeka nas ta sama praca od nowa.
Analogowe źródło światła - lampa naftowa
Oto najgorsza pogoda - całodzienne ciągłe i dosyć intensywne opady deszczu w... grudniu przy temperaturach niewiele wyższych od zera. Musielismy się chronić w bunkrze i rozpalić pod jego okapem ognisko aby się ratować. Generalnie jednak nie polecamy, bo nie wiadomo co gorsze - hipotermia czy dym z palącej się sośniny.
Artefakt niewiadomego pochodzenia i przeznaczenia znaleziony podczas wędrówki w lasach okolic Szewni Dolnej i RPN.