Foto Roztocze
Zapytacie pewnie co kot maści rudej robi na dębie? Odpowiedź wydaje się pozornie oczywista - postanowił zostać wiewiórką. Otóż nie. Przegrał krótkie acz jazgotliwe starcie z innym kotem i musiał salwować się ucieczką na drzewo pierwsze lepsze w pobliżu, jednocześnie budząc mnie z drzemki i przypominając, że trzeba się wreszcie wziąć do pracy w ogrodzie
Pastwisko dla koników polskich w Kosobudach. Zdjęcie z dnia 18.10.2023
Pastwisko dla koników polskich w Kosobudach
Trznadel na daszku mapy tablicowej przy wieży widokowej - między Wychodami, a Skaraszowem
Ten bocian miał już odlecieć ale silna burza, która ostatnio przetoczyła się na tym rejonem, strasznie sponiewierała mu pióra więc musi je od nowa poukładać zanim ruszy w długą drogę. A zdjęcie zostało wykonane w miejscowości Wysokie pod Zamościem
Zapytacie zapewne o czym rozmawiały widoczne na zdjęciu susły w rezerwacie Hubale. No cóż - nad nami ciągle latały samoloty, ze względu na bliskość lotniska w Mokrem więc w takim jazgocie trudno było podsłuchać o czym była mowa. Prawdopodobnie nawet susły nie słyszały siebie nawzajem
Na dole zdjęcia widzimy susła. Rezerwat Hubale
Odlatujące żurawie to niechybny znak, że zbliża się ochłodzenie. Oczywiście do zimy jeszcze daleko i w październiku jeszcze ciepło będzie nie dzień i nie dwa (mam nadzieję). A te konkretne żurawie leciały mniej więcej na zachód od Osuch, nad Tanwią dnia 22 września 2024 roku
Odlatujące żurawie - okolice Osuch
Właśnie niepostrzeżenie do historii odchodzą takie oto tradycyjne anteny. Takowe, będące u kresu swego istnienia tematy, uważamy za priorytetowe w fotografowaniu, bo za parę lat nie znajdziemy ich nawet na złomowisku. A w kwestii gołębi, które jak widzimy tłumnie tę antenę obsiadły, to zauważyłem, iż przysiadają tam tuż przed zachodem słońca, posiedzą trochę i odlatują do swoich nocnych miejsc spoczynku. To nasuwa nam przypuszczenie graniczące z przemożną pewnością, iż one słuchają przed snem jakowejś radiowej audycji. Radiowych, bo jakoś trudno nam uwierzyć, że odbierają tam też wizję
Pomyślicie zapewne silnie zdumieni, że udało nam się sfotografować potwora z Loch Nielisz !!! No niestety to nie był potwór ale poczciwy bóbr. Co ciekawe płynął środkiem akwenu prosto w stronę tamy więc ani chybi chciał podpatrzeć najnowsze trendy w budowie zapór
1 czerwca 2024 roku postanowiliśmy powałęsać się wespół zespół z kamratem Waldkiem po bunkrach na polach pod Wielkim Działem, gdyż zapowaiadali burze więc teoretycznie można było by się w razie potrzeby schować. W rowie jednego ze schronów ujrzeliśmy tego oto jelonka, który wpadł tam i nie miał szans na wydostanie się o własnych siłach, gdyż rów ma pewnie ze 2,5 metra głębokości. Zadzwoniliśmy na policję, podprowadziliśmy policjantów od asfaltu do schronu, oni zawiadomili straż pożarną, a strażacy wydobyli nieboraka. Foto relacja z tej akcji jest na profilu fejsbukowym OSP KSRG Narol: https://www.facebook.com/photo/?fbid=441194191875716
Jedyne jakie znamy mrowisko (takie w formie kopca z igliwia), które mrówki postanowiły wybudować na skraju pola uprawnego. Za plecami mamy pierwszy schron linii Młotkowego, przy szlaku turystycznym z Woli Wielkiej na Wielki Dział więc lasu tam nie brakuje. Ciekawe, że mrówkom nie przeszkadzają opryski. A może owady te są dalekowidzami i chciały mieć ładny widok ze swego kopca? To zapewne już pytania do biegłych insektologów.
Między tymi dwoma kapliczkami, których zdjęcia zamieściliśmy ostatnio, na piaszczystej drodze właśnie w tym dniu kiedy kapliczki były fotografowane - natknąłem się na świeże tropy borsuka, odciśnięte w mokrym piasku. A był to ciepły, spokojny i błogi przedwieczerz roku 2025.
Korzystna pogoda na przełomie lutego i marca 2026 sprzyjała powracającym do nas żurawiom, które leciały klucz za kluczem ale to zapewne nie koniec jeszcze.
Wyciekająca z brzozy oskoła jest słodkim przysmakiem dla mrówek, które zapewne w tym okresie nie mają za wiele do jedzenia. Tam gdzie występują pojawiają się zawsze gromadnie kiedy ściągamy oskołę i część jej wycieka.
Zając przy ogrodzeniu cmentarza w Mycowie
Późnym latem należy z wielką ostrożnością wchodzić na ambony myśliwskie oraz do jakiś opuszczonych ruder, jeśli ktoś lubi urbex. Można tam bowiem napotkać gniazda os i szerszeni, a osoby uczulone na jad wiedzą czym to się może skończyć. Ale jest jeszcze inne zagrożenie w przypadku ambon - zabawne. Kiedyś wchodząc na takową ambonę, podczas otwierania drzwi wyskoczyła stamtąd... mysz! To było jesienią, kiedy gryzonie szukają kryjówek na zimę. Mnie to tylko zdziwiło i wszedłem do budki ale wyobraźmy sobie jakąś typową panią, która reaguje na myszy paniką. Myślę, że przy próbie zbyt szybkiego zejśćia po drabinie można spaść z paru metrów i też różnie może się to skończyć. Przy okazji warto dodać, że nawet nie powinno się myśleć o wchodzeniu na ambony ledwo stojace na nogach, spróchniałe.
Niewiele już zostało susłów, głównie z tego powodu, że na ich dawnych siedliskach założno pola ale również tępiono je jako szkodniki, którymi nie były. Jednym z największych dla nich zagrożeń są jednak bardzo obfite opady deszczu, które zatapiają im norki. Zdjęcie jest analogowe, co sprawia, że nawet w samo południe (kiedy światło jest kontrastowe i ma barwę niezbyt przyjemną) obraz jest mniej zjadliwy. Nie ma jednak innego wyjścia - susły w złotej godzinie są w norach i o zachodzie słońca żadnego nie zobaczymy na powierzchni.
Rezerwat Hubale. Bociany spacerujące wokół kurhanu z pewnością skłoniły wszystkie susły w okolicy do ucieczki do nor, bo bocian jak najbardziej susła mógłby skonsumować.
Nora nieznanego stwora - Puszcza Solska
Jesteśmy obok zbiornika Wolaniny w Puszczy Solskiej. Zatrzymaliśmy się przy tablicy z mapą, rozmawialiśmy, coś tam przy rowerach poprawiamy, a po drugiej stronie drogi w rowie stoi ten koziołek i coś tam sobie skubie. Rzadko zdarza się aby sarny na widok ludzi nie chowały się ale wręcz przeciwnie - wychodziły. Bo on najwyraźniej wyszedł z krzaków słysząc nas. Być może to wynik sporego tam ruchu cyklistów, których zwierzęta nie postrzegają jako drapieżników oraz braku myśliwych. Myślę, że taki koziołek instynktownie przeczuwał, że w naszym towarzystwie jest bezpieczniej, bo odstraszaliśmy swoją obecnością na przykład wilki. Spotkania takie zawsze są sympatyczne.
Ławica małych płotek w jednym ze zbiorników ppoż. w Puszczy Solskiej. Wszystkie zbiorniki zaporowe ze względu na wahania poziomu wody nie mają rozwiniętej roślinności przybrzeżnej, w której żyłyby rozmaite małe organizmy będące pokarmem dla ryb, a tu dodatkowo sosnowy las jest ubogi w owady, które spadłyby do wody więc biedne rybki głodują. Po wrzuceniu okruszków z kanapki woda tak się kotłowała jakby piraniom wrzucić kawał mięsa.
Owce w zagordzie na Hubalach. Pasą się tam aby tam aby trawa nie była wysoka, co jest warunkiem obecności susłów. Owce jednak musza być dobrze zabezpieczone kiedy nie ma pasterza, bo pamiętamy parę lat temu jak dogorywały tam zagryzione przez wałęsające się psy. Psy to istna plaga naszych czasów, chociaż ostatnimi laty jakby ich mniej na wsiach, co nas niezmiernie cieszy, bo każdy cyklista niecierpi psów z wiadomych względów.
Pszczoły w poidełku tankujące wodę i zanoszące ją do gniazda w celu jego schładzania, rozcieńczania gęstniejącego miodu oraz pojenia młodego pokolenia. W naszym lesie-ogrodzie-sadzie są dwa poidełka, a pszczół czasem tak dużo jakby cały ul tu pił. Do takiego poidła warto nasypać jakiś kamyków aby pszczoły się nie topiły. Pszczoły nas popierają więc my popieramy pszczoły ;)
A było to tak... W naszym małym lesie-ogrodzie-sadzie poza pracą oczywiście coś jemy. Zauważyłem, że kiedy zostawiałem puszki po konserwie czy to mięsnej czy rybkach, to następnego dnia puszki były tak wyczyszczone jakby były prosto z fabryki, przed napełnieniem. Okazało się, że czyściły je szczury. Teraz tak przyzwyczaiły się do tego, że wychodzą w środku dnia właśnie kiedy odpoczywam i jem. A kiedy sypnę im ziarna jak na tym zdjeciu, to nawet niechętnie mi z drogi schodzą. No i w związku z tym mam pomysł na biznes zgodny z wytycznymi zasad zrównoważonego rozwoju Agendy 2030. Zakład usługowy - mycie naczyń dla ludności, bez zużywania bezcennej dziś wody i energii elektrycznej. Naczynia i sztućce wylizywałyby szczury. Ekologicznie! Aby zapobiec ewnetualnym chorobom odszczurzym aplikowano by odbierającym naczynia klientom dawki przypominające stosownych szczepionek. Myślę, że Jewropejski Sajuz zaakceptowałby moją jakże cenną dla matki ziemi inicjatywę.