Roztocze i okolice - nowe fotografie analogowe (z roku 2018)

Szanowanko!

Powiększenia fotografii znajdziesz w zakładce Nowe fotografie, a poniżej słów kilka na ich temat:

Jeśli nie macie nic przeciwko, to może zajrzymy dziś do kasztanowej alei pod Narolem...

Mamy dwa terminy kluczowe, kiedy każda aleja kasztanowa wygląda najlepiej - wiosna, gdy kasztany kwitną oraz jesień gdy liście się przebarwiają, a ściślej zasychają. W tym roku znaleźliśmy się w odpowiednim miejscu i czasie w dwóch tych terminach i oto powyżej widzicie moje fotografie wykonane na negatywie, zaś Marka naświetlone na slajdzie zobaczymy w przyszłości.

Temat ten jakże istotny srogo zaniedbaliśmy, gdyż aleja owa należy do tych motywów, które często mijamy ale niemal wcale nie fotografujemy. Jest to wprawdzie główna rowerowa trasa na wschód dla nas ale nie można alei fotografować "przy okazji", bo jadąc w jedną stronę trafiamy "w samo południe", a przy powrocie w kompletną ciemność. A to nie są wszak warunki dobre do tego motywu. Trzeba być tam punktualnie nieco przed zachodem słońca i pozostać do samego zachodu. Czyli pojechać specjalnie tam i już nigdzie indziej. Jedynie wówczas światło będzie optymalne i uzyskamy ten charakterystyczny senny klimat schyłku dnia, o wyrazistej smakowitości plastycznej. Aby było trudniej - trzeba jeszcze trafić dzień kiedy mamy czyste niebo do zachodu oraz brak wiatru.

Wszystkie te fotografie są obrazami powstałymi z połączenia przynajmniej dwóch klatek, a w przypadku panoram - co najmniej trzech. Tak jak wspominałem wcześniej - skłaniamy się już raczej ku wykonywaniu samych składanek. Szczególnie tyczy się to motywów najważniejszych, w optymalnych warunkach oświetleniowych.

Co ciekawe na wiosnę i jesienią całkiem sporo osób odwiedza to miejsce i można sobie z tymi jej miłośnikami uciąć miłą pogawędkę, podczas fotografowania. To pokazuje jak ważny jest to obiekt przynajmniej dla tych turystów, którzy wolą takie atrakcje, a nie te à la plastic-fantastic, typu kolorowy siur z LED-owej fontanny czy rzeźby z obrabiarki CNC.

Trzeba podkreślić, że droga przez aleję wiedzie właściwie donikąd, co sprawia, że jeździ tu mało aut. Można więc bezpiecznie i spokojnie fotografować, stojąc na środku asfaltu.

Stan alei jest jednak niepokojący. Po pierwsze nie zauważyliśmy aby kasztany ktoś chronił przed robalami. Po drugie - traktorzyści orzą już niemal pnie. Po trzecie w miejscach gdzie drzewa ścięto (bo zdaje się uschły), nikt nie sadzi nowych aby zapełnić luki. A wszak kasztanowiec to drzewo raczej krótkowieczne. Stąd dodajemy tę aleję do listy roztoczańskich obiektów którym prędzej czy później grozi zagłada, czyli takich które fotografujemy priorytetowo.

Signing off :)
---
Tomasz Piotrowski, 15 grudnia 2018

Roztocze i okolice - nowe fotografie analogowe (z roku 2018)

Szanowanko!

Powiększenia fotografii znajdziesz w zakładce Nowe fotografie, a poniżej słów kilka na ich temat:

Zacznijmy od fotografii pierwszej od lewej. Dawno temu, podczas eksploracji przygranicznych terenów okolic miejscowości Prusie, znaleźliśmy krzepkie drzewo i na nim  tabliczkę z takim odręcznym napisem. Po latach postanowiłem tam podjechać i spróbować drzewo ponownie odnaleźć aby pyknąć fotografię analogową, którą właśnie widzicie. Zanim jednak tam dotarłem kręciłem się po okolicy, co oczywiście nie uszło uwadze czujnych miejscowych filanców ;) Wkrótce podjechał do mnie pogranicznik na motorze, a gdy mu o tej tabliczce wspomniałem - zdecydowanie zaprzeczył aby tu coś takiego było. Jednak dosyć szybko znalazłem to drzewo i ogarnęła mnie wówczas wielka satysfakcja! Bo wszak nie ma większej satysfakcji dla eksploratora niż wiedza o obiekcie tak blisko granicy się znajdującym, o którym nie wie Straż Graniczna! A nie wie, bo to drzewo wprawdzie jest przy leśnej drodze, po której pewnie jeżdżą pogranicznicy ale sama tablica jest umieszczona od drugiej strony - dlatego z drogi jest niewidoczna. Aby ją zobaczyć trzeba po prostu obejść drzewo.

Spójrzmy na następne zdjęcie - ukazuje pomnik w Kobylance na cześć powstańców styczniowych. Zaskakuje jego forma! Jest to ani chybi starożytny obelisk, stawiany ku czci egipskiego "boga" słońca Ra. Później był również używany w kulcie niejakiego Baala, na dodatek mając znaczenie falliczne. Jak odkryli historycy - w kulcie Baala był też rytuał składania ofiar z dzieci.
Pytanie nasuwa się takie:
- Czy powstańcy walczący pod Kobylanką byli czcicielami któregoś z tych bożków, skoro "obdarowano" ich takim monumentem?
Jest silnie groteskowe, że odwiedzający to miejsce składają kwiaty i palą znicze pod fallusem Baala.

Kolejne zdjęcie to pomnik pod Zaborecznem, upamiętniający tym razem partyzantów z II WŚ - i znowu pomnik od tej samej egipskiej sztancy.

Kręcąc się po okolicy Kobylanki natknąłem się na jakieś walające się tu i tam - płyty bitumiczne, które wziąłem wpierw za jakieś śmieci ale coś mi tu nie grało - bo kto by nowe płyty wyrzucał do lasu? Podjechałem do jednej, przeczytałem opis i sprawa się wyjaśniła - to takie domki dla węży.

Z tej wyprawy do Kobylanki i stawów Koman wracałem przez Rudę Różaniecką, gdzie stoi ciekawy obiekt - maszyna parowa, która w dawnych czasach służyła za silnik tartaku. Szkoda, że tych parowych machin niewiele się u nas zachowało - prawdopodobnie musiały pójść na złom, ze względu na potrzeby materiałowe tej czy innej zawieruchy wojennej.

Na kolejnym zdjęciu widzimy zaiste osobliwie położoną chałupinę w miejscowości Brody Małe. Ciekawy kontrast między tradycją a nowoczesnością.

Ostatnie zdjęcie przedstawia jedyną zdaje się w obszarze naszych zainteresowań ambonę piętrową. Znajdziemy ją w okolicach Baszni, przy linii kolejowej wiodącej do Horyńca. Pomysł ciekawy ale i wielce niebezpieczny! Wyobraźmy bowiem sobie myśliwca, któren drzemie dajmy na to w tej górnej ambonie, a tymczasem w tej dolnej drugi myśliwiec ocknął się, ujrzał dzikiego zwierza i nagle baaach! Niespodziewanie walnął doń z fuzji. Wiadomo, że nie będzie ostrzegał przed wystrzałem sąsiada, bo by zwierza spłoszył więc można podejrzewać, że ten drugi myśliwiec drzemiący, zaskoczony niespodziewanym strzałem, dostanie ataku serca pewnikiem.

Dziś jak widać skupiliśmy się na obiektach dziwnych i dziwniejszych, których na Roztoczu jest wielka obfitość. Było trochę śmieszno i trochę straszno, bo takie jest Roztocze i nic na to nie poradzimy ;) Skanuję dalej więc kolejne fotografie zobaczymy w następną sobotę.

Signing off :)
---
Tomasz Piotrowski, 8 grudnia 2018

Roztocze i okolice - nowe fotografie analogowe (z roku 2018)

Szanowanko!

Powiększenia fotografii znajdziesz w zakładce Nowe fotografie, a poniżej słów kilka na ich temat:

Zdjęcie pierwsze od lewej postało spontanicznie - to znaczy nie mieliśmy zielonego pojęcia o tym, że we Floriance pod dawną leśniczówką kwitną na trawniku przebiśniegi. Bo i chyba wcześniej ich tam nie było? Takie niespodziewane znaleziska bardzo radują ale cieszy jeszcze bardziej, gdy po kilku latach oczekiwania na idealne warunki pogodowo-przyrodnicze, uda się wreszcie powtórzyć zdjęcie, które się kiedyś sknociło. Tak było w przypadku zdjęcia drugiego od lewej.

A było to tak... - Po tym jak w Białym Słupie na górce postawiono wieżę widokową, uzyskaliśmy bardzo korzystne warunki do zrobienia tego ujęcia, bo nieznaczne wzniesienie ponad grunt sprawiło, że na tle drzewa onego nie ma nieba, które w takim kadrze jest zbyteczne. No i na wiosnę po ustawieniu onej wieży wykonałem takie same ujęcie ale...

Przez lenistwo nie wziąłem ze sobą statywu i aparat po prostu przywiązałem do barierki gumą do spinania bagażu. Wykonałem tylko jedną klatkę, bo wcześniej nazbyt pohulałem i wypstrykałem cały film. I co się okazało po wywołaniu? - Ano okazało się, że zdjęcie jest kompletnie poruszone, bo widocznie aparat powoli opadał, a na dłuższym czasie i przy długiej ogniskowej to wystarczyło aby uzyskać poruszenie. Postanowiłem więc następnej wiosny spróbować ponownie ale znowu nie udało się! Nie co roku to stare drzewo tak ładnie kwitnie, aby było gęsto nabite kwieciem. A jak już kwitnie, to nie każdego roku w tym czasie zdarzają się optymalne warunki meteo - bezchmurne niebo o samym zachodzie i brak silniejszego wiatru (wiatr porusza drzewem ale też i samą wieżą). Tak więc upłynęło parę ładnych lat zanim trafiliśmy na wiosnę kiedy wszystkie korzystne warunki zaistniały w jednym momencie. A zdarzyło się to właśnie wiosną roku 2018. Tutaj jeszcze należy wspomnieć o jednym czynniku utrudniającym - turystach, którzy włażąc po schodach telepią całą wieżą.

Takich sytuacji wieloletniego czekania na idealne warunki było kilka i obecnie nadal mamy takie ujęcia, które od kilku lat próbujemy wykonać i co roku nie udaje się.

W roku 2018 (z okazji obchodów 100 lecia odzyskania niepodległości) wiele roztoczańskich pomników już od wiosny było ozdobionych flagami oraz wiele zostało wcześniej odnowionych więc wykorzystałem tę sposobność do ich fotografowania. Będziemy je sukcesywnie pokazywać.

Wreszcie zrobiliśmy zdjęcie kościoła modrzewiowego w Tomaszowie Lubelskim, bo aż wstyd że dotąd tak zacnego obiektu nie mieliśmy w kolekcji! To przez to, że głównie skupialiśmy się na fotografowaniu miejsc nieznanych i na miejsca znane zawsze brakowało czasu. Stąd od paru lat skupiam się właśnie na obiektach "flagowych" aby to nadrobić.

Kolejne zdjęcie przedstawiające tabliczkę na budynku skupu mleka w Łosińcu podpowiada nam, że takie klimaty właśnie odchodzą do przeszłości, dlatego warto je fotografować zanim zanikną. Bardzo cennym elementem tradycyjnego krajobrazu roztoczańskiego są drewniane słupy przy linii kolejowej wiodącej przez Prusie, Horyniec, Lubaczów, które widzicie na zdjęciu kolejnym. Takie coś to chyba można już tylko w Bieszczadach zobaczyć. Podobnie jest z klasycznymi semaforami na stacji przeładunkowej w Werchracie - w Zamościu jeden taki stoi przy drodze nad Zalew koło Rotundy jako zabytek, a w Werchracie to normalka.

Limit ględzenia na dzisiaj już przekroczyłem więc...

Signing off :)
---
Tomasz Piotrowski, 1 grudnia 2018

Roztocze i okolice - nowe fotografie analogowe (z roku 2018)

Szanowanko!

Na tę sobotę wybrałem siedem zdjęć z jednej ze sztolni w Senderkach. To ta, do której "wejście" pojawiło się gdy pilarz ścinający drzewo zapadł się pod ziemię ;) Temat sztolni silnie zaniedbaliśmy, stąd mieliśmy mało zdjęć tych obiektów więc w mijającym właśnie roku zabrałem się za fotografowanie tych "nor", zwłaszcza że stan ich jest już z lekka katastrofalny. Chociaż nie wszystkich i nie wszędzie. Odnoszę wrażenie, że sztolnie utrwala powietrze! Znane jest bowiem zjawisko polegające na tym, że świeża krucha skała piaskowcowa (po odłupaniu dajmy na to w kamieniołomie), leżąc w kontakcie z powietrzem - ciemnieje i utwardza się. W sztolniach zauważyłem to samo zjawisko. Przy wejściu i w niedalekiej od niego odległości skały są szarawe, w dobrym stanie, nie sypią się. Im zaś dalej w głąb tym piaskowiec jest bardziej "sypki", ze stropu opadają wielkie kamole, a barwa skały jest jasna, mimo że czas od ich porzucenia upłynął już znaczny. Bo tam powietrze dochodzi z trudem. Dlatego warto oczyszczać wejścia aby przewietrzać sztolnie i tym samym je konserwować.

W sztolniach również wykonałem zdjęcia "składanki", złożone z co najmniej dwóch oddzielnych klatek, uzyskując bardzo szeroki kąt widzenia, a stosując obiektyw  28mm. Dzięki temu perspektywa jest normalna, a nie taka jak w kamerkach sportowych. Zdeformowana perspektywa sprawia, że na fotografii zaczyna być "widoczny" sprzęt, a to przeszkadza i odwraca uwagę od tematu. To jak w filmach - filmowiec tak filmuje aby człowiek nie rejestrował tej całej strony technicznej - ona ma być niewidoczna.

Fotografowanie w sztolniach jest ekstremalnie trudne, ze względu na ekstremalnie trudny teren (odpadłe ze stropu głazy tworzą swoisty tor przeszkód), oraz ze względu na ciemność i ciasnotę. A jeśli fotografujemy bardziej ambitnie - to znaczy otwieramy migawkę i wielokrotnie błyskamy lampą w różnych miejscach czy stosujemy inne źródła światła, naświetlając na długich czasach - wówczas cały proces jest bardzo czasochłonny i mozolny. Czasem trzeba po ciemku obijać się o ściany i potykać o kamole, a wszak czas spędzony w terenie grożącym zawaleniem należy jak najbardziej skracać. I tu powstaje pewien stres na styku tych dwóch sprzeczności. Trzeba jednak spieszyć się z fotografowaniem, bo jeśli powstaną kolejne zawały to obiekty staną się niedostępne. A wówczas raczej nikt nie wyłoży środków aby je odkopać i konserwować. Czyli sztolnie przestaną być dostępne na zawsze. Jak już kiedyś wspominałem - na Roztoczu obecnie staram się fotografować w pierwszej kolejności właśnie to co sprawia wrażenie, że zniknie jako pierwsze.

To nie są wszystkie zdjęcia ze sztolni z tego sezonu - w sumie zrobiłem ich ponad dwadzieścia. Reszta jest już zeskanowana i za jakiś czas je też pokażemy. Okazało się, że niemal wszystkie klatki zostały naświetlone prawidłowo, mimo dosyć swobodnego podejścia autora do procesu fotografowana ;) To zasługa negatywu - ma tak dużą tolerancję w naświetlaniu, że trudno coś popsuć. Ze slajdem to już zupełnie inna historia. Ale o tym szczegółowiej napiszę w swoim czasie.

Jak zwykle powiększenia znajdziesz w zakładce Nowe fotografie >

Signing off :)
---
Tomasz Piotrowski, 24 listopada 2018

Roztocze i okolice - nowe fotografie analogowe (z roku 2018)

Szanowanko!

Na dziś wybrałem zdjęcia całkiem aktualne, bo z tej jesieni. Powiększenia znajdziesz w zakładce Nowe fotografie, a poniżej słów kilka na ich temat:

Zwróćmy uwagę na pierwsze. Specjalnie w tym roku czekałem na idealne warunki, aby podjechać pod Łysiec i wykonać to ujęcie. A dokładnie powtórzyć, bo rok temu zrobiłem je na cyfraku, tylko do newsa - pomysł był ciekawy ale cyfrowy obraz jak zwykle mnie rozczarował. To zdjęcie ma jak widzimy kształt kwadratowy ale nie jest to wykadrowana jedna klatka - fotografia powstała z połączenia aż sześciu klatek (z zakładkami), a cały obraz ma rozmiar 71 mln pixeli.

Od czasu kiedy technika komputerowa umożliwiła łączenie zdjęć, fotografia zyskała nieznane wcześniej możliwości. Można dziś nosić mały i lekki aparat małoobrazkowy, a wykonywać fotografie dowolnej w sumie wielkości. (Aby tylko komp dał radę, a kompy są coraz wydajniejsze). Od średniego formatu aż po wielki format. Wszystko to kwestia z ilu części złożymy w postprodukcji ostateczny obraz. I do tego mamy dowolność w kwestiach proporcji - jak pasuje nam panorama, to robimy panoramę. Druga zaleta takiego rozwiązania wynika z faktu, że są na rynku bardzo ciekawe filmy do aparatów małoobrazkowych, których nie ma do aparatów średnioformatowych. Stąd ten sposób umożliwia stosowanie wszystkich filmów. Wykonujemy więc zdjęcie średnioformatowe na filmie, którego w średnim formacie nie ma!

Tak więc jeśli widzicie w naszych galeriach zdjęcie kwadratowe, panoramy, ogólnie inne niż małoobrazkowe, to nigdy nie są to zdjęcia kadrowane ale złożone przynajmniej z dwóch fotografii. Te większe składanki umieściliśmy dla porządku w oddzielnej kategorii o nazwie > Fotografie wysokiej rozdzielczości (od 40 do 190 mln pix)

Jest jeszcze jeden ważny powód aby składać - a właściwie najważniejszy! Większość ludzi aby fotografować rozległy plan lub jakieś ciasne pomieszczenie, po prostu zakłada super-szeroki obiektyw. Wówczas jednak perspektywa jest jak z kamerki sportowej. Kompletnie zniekształcona perspektywa daje przerysowany plan pierwszy i zminimalizowany plan ostatni, często w postaci jakiejś nierozpoznawalnej "nitki" na horyzoncie. Zakładając oczywiście, że to jest obiektyw wysokiej klasy i nie daje na dodatek efektu "walących się ścian". A gdy składamy, to używamy dłuższy obiektyw, czasem bardzo długi. W związku z tym perspektywę mamy standardową albo tele, zaś kąt widzenia uzyskujemy obiektywu szerokiego. Dwie korzyści w jednym obrazie! Taki właśnie efekt dają aparaty średnioformatowe, a jeszcze bardziej wielkoformatowe. Wynika to po prostu z wielkości klatki/matrycy - takie są prawa optyki. Dlatego dawniej średni i wielki format był podstawą w fotografii pejzażu. Oczywiście w analogu, bo w cyfrze nawet średni format jest naciągany (niepełny), a wielkiego w ogóle nie ma. Składając możemy właściwie uzyskać nawet coś co nie jest osiągalne w formacie średnim czy wielkim - ultraszeroki kąt widzenia przy zachowaniu normalnej perspektywy.

Oczywistą zaletą tego sposobu - w stosunku do zdjęć małoobrazkowych - jest uzyskiwanie ogromnych plików, o bardzo dużej ilości szczegółów.

Ogólnie mówiąc uważamy, że ta możliwość składania na kompie jest jedną z najbardziej przełomowych w historii fotografii, a my od kilku już lat robimy głównie składanki, fotografując bardziej ambitne tematy.

Z ciekawostek bieżących - donosimy że na Roztoczu zakwitł wawrzynek wilcze łyko.

Signing off :)
---
Tomasz Piotrowski, 17 listopada 2018

Roztocze i okolice - nowe fotografie analogowe (z roku 2018)

Szanowanko!

Dziś sobota wiec jak zapowiadałem prezentujemy nowe analogowe fotografie - nowe czyli dotąd nie publikowane, świeżo zeskanowane, wykonane w roku 2018.
Pokazujemy je od dziś cyklicznie co tydzień - w każdą sobotę rano.
Odtąd na stronie newsy ograniczą się do informowania o takiej właśnie sobotniej prezentacji siedmiu zdjęć z Roztocza i okolic.

Powiększenia fotografii znajdziesz w zakładce Nowe fotografie, a poniżej słów kilka na ich temat:

Zaczęliśmy od zdjęć zimowych - to są moje, a Marek jeszcze slajdów nie wywołał. Ja już innych nie mam, a i Marek za wiele też, bo zima była kiepska fotograficznie. Jeśli się nie mylę, to w tamtym sezonie były ledwie 3 dni zdatne do fotografowania. Zakupiliśmy na tę zimę wspomniane w poprzedniej aktualności filmy Kodak Ektachrome E 100Agfa Vista 200. A te dziś dodane zdjęcia zostały wykonane na negatywie Kodak Color Plus 200. W tamtym roku używałem głównie właśnie Kodaka Color Plus, naświetlając 16 rolek tego filmu. Od lat staramy się robić zdjęcia co raz to na innych materiałach, aby w galeriach była maksymalna różnorodność, bo każdy film ma inny charakter.

Signing off :)
---
Tomasz Piotrowski, 10 listopada 2018